Derbowy festiwal strzelecki!
W meczu derbowym lepsza bialska Stal!
BKS Stal - Podbeskidzie II 5:2 (4:2)
Bramki:
0:1 Trochim (3')
1:1 Karcz (12')
2:1 Wiśniewski (13')
2:2 Cisse (26')
3:2 Wiśniewski (31')
4:2 Karcz (40')
5:2 Zdolski (90+3) z rzutu karnego
Żółte kartki:
Dzionsko, Rucki - Kareta
BKS Stal: Kozik, Dzionsko, Szczurek, Dancik, Zdolski, Luke (62. Caputa), Czaicki, Sobala, Karcz (63. Szumilas), Brychlik (79. Rucki), Wiśniewski (88. Wójcik).
Podbeskidzie II: Madejski, Pietrasiak, Mazan, Łaciak (80. Zelek), M. Felsch, Kareta, Trochim, Jonkisz, Kuszmider (70. Gajda), Chrapek (12. Byrski), Cisse
Jak to zwykle bywa w meczach derbowych, spotkanie bialskiej Stali z rezerwami Podbeskidzia budziło spore zainteresowanie. Faworytem derbów była bialska Stal, która w tabeli znajdowała się na 3. pozycji. Podbeskidzie II plasowało się na 12. miejscu, ale jak to każde rezerwy miało możliwość wprowadzenia do składu co najmniej kilku piłkarzy z szerokiego składu ekstraklasowego. Ostatecznie zawodników, którzy mieli już możliwość gry w szerokiej kadrze Podbeskidzia było pięciu: Pietrasiak, Mazan, Cisse, Trochim i Chrapek.
To właśnie akcja tych dwóch ostatnich dała rezerwom Podbeskidzia prowadzenie w sobotnim meczu. Już w 3. minucie z kontrą wyszedł Krzysztof Chrapek, który wyprzedził próbującego go powstrzymać Mariusza Sobalę, podał na skrzydło do Wojciecha Trochima, który po długim rogu pokonał Krzysztofa Kozika. W odpowiedzi na bramkę Sebastiana Madejskiego strzelał Filip Wiśniewski, ale piłka po jego strzale minęła bramkę. Kiedy wydawało się, że bialska Stal będzie musiała sporo się napocić, by odrobić straty, podopieczni trenera Rafała Góraka przeprowadzili dwie akcje, po których bialscy kibice mogli wznieść ręce do góry. W 12. minucie piłkę z rzutu wolnego dośrodkował Marcin Czaicki, a z najbliższej odległości do bramki wpakował ją Kamil Karcz.. Minutę później było już 2:1. Tym razem na listę strzelców wpisał się Filip Wiśniewski, który strzałem zza pola karnego wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. W 21. minucie BKS Stal powinien prowadzić dwiema bramkami. Z lewej strony boiska popędził Uzoma Luke, który pięknym podaniem wyprowadził Wiśniewskiego na pozycję sam na sam z Madejskim. Najlepszy strzelec III ligi śląsko-opolskiej tym razem jednak nie znalazł recepty na pokonanie bramkarza gości. W 26. minucie Podbeskidzie po raz kolejny wyprowadziło zabójczą kontrę. Tym razem podającym był Trochim, który zagrał prostopadle do Idrissy Cisse. Senegalczyk znalazł się sam przed Kozikiem i płaskim strzałem zdobył wyrównującą bramkę. Z remisu Podbeskidzie cieszyło się zaledwie pięć minut. Przepiękną indywidualną akcją popisał się Luke, który minął obrońcę przy bocznej linii pola karnego i wstrzelił piłkę przed bramkę gości. Tam nogę dołożył Wiśniewski, który trafił do siatki rywala już po raz 19 w tym sezonie. W 40. minucie bialska Stal podwyższyła prowadzenie. Z prawej strony dośrodkował Wiśniewski, a uderzał Karcz. Piłkę z linii bramkowyj wybił Konrad Kareta, ale ponowienie akcji było już skuteczne. Do bramki rywali trafił Karcz, dla którego był to już szósty gol w dwóch ostatnich meczach.
Druga połowa nie przyniosła już tak wielu emocji, co pierwsza. Rozpoczęła się co prawda od świetnej szansy Wiśniewskiego, ale dogodnych okazji do zdobycia gola nie było już tak wiele. Najlepszy strzelec III ligi śląsko-opolskiej dostał piłkę kilka metrów przed bramką gości, jednak jego uderzenie zostało w ostatniej chwili zablokowane przez obrońcę. W odpowiedzi na bramkę BKS Stal uderzał Trochim, jednak minimalnie przestrzelił. Po godzinie gry kontuzji uległ Kamil Karcz, którego zastąpił Wojciech Szumilas. Bialska Stal cofnęła się do obrony i czekała na kontrataki. Po jednym z nich bliski szczęścia był Przemysław Brychlik, którego strzał z wielkim trudem obronił Madejski. Kilka minut później znów przed szansą stanął Brychlik, który wygrał rywalizację z doświadczonym obrońcą Dariuszem Pietrasiakiem, jednak został zatrzymany przez bramkarza gości. W końcówce spotkania BKS Stal mógł jeszcze podwyższyć prowadzenie po akcji trzech rezerwowych. Strzał Bartosza Wójcik dotarł do Wojciecha Szumilasa, który zagrał do Dariusza Ruckiego. Ten będąc sam na sam nie potrafił jednak pokonać bramkarza Podbeskidzia. Kiedy wydawało się, że więcej goli w tym meczu nie padnie, w polu karnym Podbeskidzia sfaulowany został Dariusz Rucki, a wynik na 5:2 ustalił pewnym sgtrzałem z 11 metrów Damian Zdolski.







